Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Awaria na kontenerowym gigancie

Poważne awarie zdarzają się nawet na najbardziej nowoczesnych statkach. Dowodem tego jest to, co zdarzyło się na początku lutego br. roku na jednym z największych kontenerowców świata – „Emma Maersk” (r. bud. 2006, 15,550 teu), należącym do duńskiego armatora Maersk Line.

Płynący z ładunkiem 13,537 kontenerów statek wpływał właśnie do Kanału Sueskiego, gdy do dolnych części maszynowni, zaczęła wdzierać się woda. Zalanie 14-cylindrowego silnika głównego spowodowało, iż statek stracił napęd i zaczął dryfować. Wezwane na pomoc holowniki przeciągnęły jednostkę do Port Said. Chociaż zalana została maszynownia, podczas awarii nie było zagrożenia dla życia załogi czy ładunku. Jak twierdzi armator nawet przy wypełnieniu wodą całej przestrzeni maszynowej, statek utrzymałby pływalność.

Informacja o nagłym pojawieniu się wody na stosunkowo nowej jednostce wywołała spore zaskoczenie nie tylko wśród załogi ale i w całym środowisku żeglugowym. Statek nie miał bowiem żadnej kolizji czy kontaktu z dnem, a jednak w części podwodnej nastąpiło rozszczelnienie kadłuba.

Po zejściu nurka zagadka została rozwiązana. Woda do wnętrza jednostki dostała się przez jeden z rufowych sterów strumieniowych, a potem korzystając z 150 metrowego kanału wału śruby wlała się do maszynowni. Wiadomo, że awaria rozpoczęła się od oderwania się kilku płatów wirnika steru strumieniowego, co spowodowało również pęknięcia kanału, w którym umiejscowione jest urządzenie (stery strumieniowe to mechanizmy poprawiające manewrowanie statkiem w porcie).

Palle Laursen, szef działu zarządzania flotą Maerska powiedział, że chociaż wciąż nie wiadomo, co spowodowało uszkodzenie steru strumieniowego, wykluczył, iż odpowiada za to błąd człowieka. „Cała załoga podczas awarii zachowała się bardzo dobrze” – podkreślił Laursen. Dodał również, że statki typu E-class (takie jak „Emma Maresk”), pływają od 2006 roku i używają sterów strumieniowych w każdym porcie. Nigdy wcześniej nie zdarzył się taki wypadek, jak ten lutowy w Kanale Sueskim. Laursen poinformował także, że dopóki nie zostanie wyjaśniona przyczyna uszkodzenia steru strumieniowego na „Emma Maersk”, kapitanowie innych statków tego typu mają zalecenie nie używania tych urządzeń.

Otwór wejściowy uszkodzonego steru strumieniowego na „Emma Maersk” został załatany, jednak statek prawdopodobnie jeszcze przez kilka miesięcy będzie wyłączony z eksploatacji. Największym problemem jest zalanie silnika głównego i urządzeń pomocniczych. Po wypompowaniu wody cała maszynownia będzie narażona na korozję.

„Emma Maersk” wyposażona jest w 14-cylindowy silnik firmy Wartsila o mocy 80 tys. kW.

Jeśli chodzi o przewożony ładunek, połowa z kontenerów była pusta. Natomiast te, na które czekają klienci, zostały przeładowane na inne statki.

Mierząca 397 metrów długości i 56 metrów szerokości „Emma Maersk”, w czasie, kiedy rozpoczynała eksploatację była największym kontenerowcem na świecie. Oprócz niej Maersk zbudował jeszcze siedem bliźniaczych jednostek.

Skomentuj artykuł