Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Cudzoziemcy w Akademii Morskiej

Cztery lata temu kilkunastu cudzoziemców rozpoczęło studia na Wydziale Nawigacyjnym Akademii Morskiej w Szczecinie. Dwoje z nich już jest absolwentami. Właśnie obronili prace dyplomowe. Oboje pochodzą z Grodna, są Białorusinami, ale z polskimi korzeniami. Oboje są  już na statkach. Inna Kazimirowicz pracuje na kontenerowcu, a Aleksander Saławiej podjął pracę na holenderskim masowcu.

Tata i dziadkowie Inny są Polakami. Ona w Grodnie uczyła się w polskiej szkole, w języku polskim zdała maturę. Od najmłodszych lat marzyła o studiach w Polsce. Wyboru dokonała po spotkaniu z przedstawicielami szczecińskiej morskiej uczelni, którzy przyjechali na spotkania do Grodna.

– Bardzo mi się spodobała perspektywa pracy na morzu, trochę się bałam, ale postanowiłam spróbować – przyznaje. –  Dostałam się też na uniwersytet, ale ostatecznie wybrałam Akademię Morską w Szczecinie. Mama była bardzo niezadowolona z mojej decyzji, ale tata i starszy brat bardzo mnie wspierali. We wrześniu 2009 roku po raz pierwszy przyjechałam do Szczecina. Od razu bardzo mi się miasto spodobało, pięknie jest położony gmach uczelni. Niezwykłe wrażenie zrobiła na mnie uroczysta inauguracja roku akademickiego. Brałam udział w defiladzie studentów. A potem nastała studencka codzienność. Były chwile zwątpień, aczkolwiek z  przedmiotami technicznymi dałam sobie radę, bo w Grodnie byłam w klasie matematycznej. Spodobały mi się praktyki na kutrach rybackich, promach, kontenerowcach. W sumie wypływałam rok. Praktyki upewniły mnie w wyborze uczelni i zawodu. Krótko mówiąc chciałabym pływać najdłużej jak się da. Dziś jestem inżynierem nawigatorem i zaczynam pracę jako trzeci oficer na kontenerowcu przewożącym siedem tysięcy kontenerów. Kontenerowce naprawdę mnie zafascynowały. Chciałabym też kontynuować studia magisterskie na AM, ale już w systemie zaocznym.

To samo planuje Aleksander. Wybrał holenderski masowiec, bo stamtąd dostał propozycję pracy. W przyszłości chciałby też zamustrować na kontenerowce, aby zdobyć jak największe doświadczenie na najróżniejszych statkach.

– Praktyki w czasie studiów odbyłem na drobnicowcach, promach i trawlerach rybackich –wylicza. – Na studiach było mi trudniej niż Innie, ponieważ nie znałem tak dobrze języka polskiego, ale uczestniczyłem w kursach, brałem korepetycje. W Grodnie kończyłem szkołę rosyjską, ale w domu rozmawiało się po polsku, czytało polskie książki, oglądało polskie filmy.  Moja mama jest Polką. Tata jest Białorusinem i pracuje jako mechanik na statkach.   Może dlatego zawsze chciałem studiować w szkole morskiej i też pływać. Pierwotnie miała to być uczelnia w Kaliningradzie. Ale po spotkaniu z przedstawicielami Akademii Morskiej ze Szczecina, wybrałem studia w Polsce. Gdy powiedziałem o tym rodzicom, bardzo się ucieszyli. Dziś, po czterech latach mogę powiedzieć, że to był znakomity wybór. Plany? Studia zaoczne i pływanie. Zdobywanie kolejnych szlifów aż do kapitana.

Obecnie na Wydziale Nawigacyjnym AM w Szczecinie (studia stacjonarne inżynierskie)  studiuje 70 studentów. Tylko w tym roku akademickim przyjęto ich 40. Wśród studiujących najwięcej jest Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Są też pojedyncze osoby z Rosji, Słowacji i Niemiec. Natomiast na studiach zaocznych tego wydziału studiuje 17 osób. Wśród nich najwięcej jest Czechów.

Uczelnia ma też w planach uruchomienie  studiów pierwszego stopnia dla cudzoziemców z wszystkimi  zajęciami prowadzonymi w języku angielskim.

Krystyna Pohl

Skomentuj artykuł