Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Eco statki chwytem reklamowym ?

Mewis-DuctArmatorzy, którzy w chwili obecnej decydują się na podpisywanie nowych kontraktów inwestycyjnych, często decydują się na droższe nawet o ok. 40 proc. statki, ale reklamowane jako superoszczędne, jeśli chodzi o zużycie paliwa. Są tacy, jak np. kompania Maersk Line, którzy uczynili z takich jednostek podstawę swojego wizerunku marketingowego. Nic w tym dziwnego, w czasach gdy paliwa żeglugowe są coraz droższe i gdy zakup bunkru stanowi do 40 proc. kosztów bieżącej eksploatacji floty.

      W tej sytuacji ciekawe stanowisko zaprezentował na ostatniej londyńskiej konferencji Internatonal Shipping Week szef dużego europejskiego armatora Euronav z centralą w Antwerpii – Patrick Rodgers. Według niego tzw. eco-statki to w głównej mierze chwyt reklamowy stoczni. Jeśli stocznie piszą w swoich prospektach, że produkowane przez nie ekologiczne statki spalają nawet do 30 proc. mniej paliwa, to jako bazę porównawczą biorą nie przeciętne jednostki pływające na świecie, ale te najgorsze. „Niektóre stocznie same przyznają, że gdy reklamują swoje statki jako mogące zaoszczędzić 30 proc. paliwa, to jest to jedynie teoria, która w praktyce oznacza oszczędności na poziomie najwyżej 10 proc.” – mówi przedstawiciel Euronav.

     Kompania Euronav, która specjalizuje się w przewozach ropy naftowej dużymi tankowcami, wykonała swoje własne symulacje, mające dać odpowiedź na pytanie, czy warto inwestować w drogie eko-statki. Zdaniem wspomnianego Patricka Rodgersa odpowiedź na to pytanie jest negatywna : istnieją tańsze rozwiązania, które prowadzą do podobnych oszczędności na paliwie. Jednym z takich sposobów jest np. montaż elektrycznego podgrzewacza do paliwa ciężkiego, który pozwala – przy niskich prędkościach – wyłączyć kocioł statku, co per saldo daje oszczędności 5-6 ton paliwa dziennie. Koszt instalacji podgrzewacza to zaledwie ok. 30 tys. dolarów. Innym rozwiązaniem jest wyposażenie statku w tzw. Mewis duct, czyli specjalny „spojler” montowany przy śrubie napędowej. Koszt takiego „urządzenia” wynosi ok. 500 tys. dol. ale zdaniem Euronav-u pieniądze te zwracają się już po półrocznej eksploatacji statku.

       Przedstawiciele Euronav-u zwracają też uwagę, że istnieje wiele innych czynników mających wpływ, na to ile paliwa spala statek. Jednym z najważniejszych jest np. stan powłok kadłuba. Jeśli przeciętna jednostka remontowana jest co pięć lat, to w pierwszym roku po pomalowaniu kadłuba, jej spalanie może być nawet o 10 proc. niższe niż w piątym roku cyklu, kiedy to znacząco wzrasta tarcie. 

Skomentuj artykuł