Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Herring Szczecin 2015

17- Herring915 maja odbędzie się w Szczecinie jubileuszowe, już dwudzieste, międzynarodowe spotkanie branży morskiej. W tym roku w Herring Szczecin weźmie udział ponad dwa tysiące dwieście osób z kraju i zagranicy. To przedstawiciele około 250 różnych firm związanych z gospodarką morską.
O menu (potrawy ze śledzi i dania kuchni polskiej) oraz obsługę zadba personel hotelu Radisson Blu. Jak zwykle będą nagrody (Laur Bałtyku i Bursztynowy Laur Bałtyku), będą katalogi, ogromny tort jubileuszowy i rozmowy, rozmowy, rozmowy… I zapewne także wspomnienia, skoro to już dwadzieścia lat śledziowych meetingów.
Tę szczecińską morską biesiadę wymyślił i przez dziesięć lat organizował Witold Sarosiek, przedsiębiorca, Honorowy Konsul Czech w latach 1996-2011.
– Byłem kiedyś na takim morskim spotkaniu w Hamburgu. Nazywa się Eisbeinessen, co dosłownie znaczy jedzenie golonki. Ma kilkudziesięcioletnią tradycję i gromadzi pięć tysięcy osób z całego świata. A zaczynali od stu osób. Pomyślałem, że można byłoby coś takiego zorganizować w Szczecinie, ale nie na taką skalę. Myślałem o czymś lokalnym, regionalnym, o spotkaniu dwustu, trzystu osób. Nadaliśmy mu nazwę Baltic Herring Meeting i odbywać się miało w maju, bo to miesiąc połowu śledzi na Bałtyku. A Szczecin przez wieki słynął z handlu śledziami. Od pomysłu do daty spotkania, którą wyznaczyliśmy na 23 maja 1996 roku, mieliśmy dwa miesiące. Rozesłaliśmy zaproszenia do około stu firm. Wynajęliśmy salę, zamówiliśmy jedzenie. Przygotowaniami zajęła się Fundacja MAY DAY, której byłem prezesem. Czas mija, do imprezy dwa tygodnie, a my mamy tylko dziesięć zgłoszeń. Ale postanowiłem, że się nie wycofamy. No i w ostatnim tygodniu runęła lawina zgłoszeń. To pierwsze spotkanie odbyło się w stołówce Wyższej Szkoły Morskiej (dziś Akademia Morska) i wzięło w nim udział prawie 400 osób. Uznałem to za sukces. Nie było odwrotu. Z marszu zaczęliśmy przygotowania następnego meetingu, a dopingowały mnie do tego bardzo pozytywne opinie uczestników spotkania.
„Znakomity pomysł, wspaniała impreza, takie spotkania muszą odbywać się co roku, brakowało w Polsce imprezy integrującej branżę morską” – takie były zanotowane na gorąco opinie o pierwszym BHM.
W drugim Baltic Herring Meeting uczestniczyło już 560 osób (bo tyle maksymalnie mogła pomieścić stołówka WSM). Reprezentowały prawie 50 firm. Ale chętnych było ponad 800 osób. Dlatego od 1998 roku morskie biesiady śledziowe odbywają się w hali Międzynarodowych Targów Szczecińskich.
– Catering w MTS przygotował Zespół Szkół Gastronomicznych, a my organizatorzy kupiliśmy cała zastawę stołową i bele tkaniny, która zawieszona pod sufitem imitowała fale, w jakiś sposób ocieplała surowe wnętrze. Z roku na rok przybywało uczestników, ale idea morskich spotkań pozostała niezmienna – mówi Sarosiek. – Odbywa się bez jakichkolwiek dotacji. Firmy zapraszają swoich partnerów i kontrahentów. Każdy jest gospodarzem i gościem zarazem. Spotkania sprzyjają integracji morskiej branży. Nawet najlepsza łączność nie zastąpi kontaktów międzyludzkich. A efekty takich nieformalnych spotkań, prowadzonych rozmów są często większe o tych jakie prowadzi się przy konferencyjnym stole. Spotkania sprzyjały też promocji miasta. Niestety, przez lata, gdy ja byłem organizatorem, ówcześni włodarze nie zauważali tej wielkiej międzynarodowej imprezy, nie doceniali jej znaczenia. Międzynarodowej, ponieważ przybywało cudzoziemców. Na spotkanie przyjeżdżali Skandynawowie, Niemcy, Rosjanie, Czesi, a także Amerykanie.
W piątym, jubileuszowym BHM (2000 rok) uczestniczyło już półtora tysiąca osób. Tak jak w latach poprzednich 10 procent wartości każdego zaproszenia zostało przekazane na konto Fundacji dla Ratowania Życia Ludzkiego na Morzu MAY DAY. Fundacja powstała w 1993 roku po tragedii promu „Jan Heweliusz”. Działała w układzie non profit. Wspomagała ratownictwo morskie, pomagała rodzinom, których bliscy zginęli na morzu. Po kilkunastu latach przestała istnieć.
Opinie o szczecińskim meetingu morskim były tak pozytywne, że w roku 2000, w październiku, w Gdańsku zorganizowano po raz pierwszy podobną imprezę pod nazwą Wspólna Kaczka. Odbywa się do dziś. Uczestniczy w niej około 2000 osób z branży morskiej. Ma swoje nagrody. Są to Bursztynowa Kaczka i Bursztynowe Jajko.
W roku 2002 na BHM przybyło 40 nowych firm, ale po raz pierwszy zabrakło Stoczni Szczecińskiej, która borykała się z poważnymi kłopotami.
W roku 2004 po raz pierwszy na BHM przyznano honorowe nagrody. Były to statuetki Złotego i Srebrnego Śledzia. Przyznano je firmom, które od początku uczestniczyły w BHM i zapraszały najwięcej gości. Liderem okazała się Polska Żegluga Morska. Srebrne Śledzie otrzymały spółki: Rentrans Cargo i Ship-Service.
W dziesiątym jubileuszowym BHM uczestniczyło dwa tysiące osób. To był rekord. Również przyznano honorowe nagrody. Statuetkę Złotego Śledzia otrzymał Jacek Piechota, minister gospodarki, a Srebrne Śledzie trafiły do armatorów: Euriofrica Linie Żeglugowe i Polska Żegluga Bałtycka.
2005 był ostatnim rokiem, w którym imprezę organizował Witold Sarosiek i Fundacja MAY DAY. Ostatnim, w którym nosiła ona nazwę Baltic Herring Meeting.
Od 2006 roku nazywa się Herring Szczecin. A organizację corocznych majowych spotkań przejął komitet organizacyjny, utworzony z przedstawicieli dziesięciu morskich firm, stowarzyszeń i instytucji. Cezary Sylwestrzak, przewodniczący Krajowej Izby Gospodarki Morskiej powiedział wówczas: „Dotychczasowa formuła imprezy wyczerpała się. Chcemy ją organizować na innym poziomie. Będzie więcej morskich elementów, bardziej profesjonalny catering z obsługą kelnerską. Zależy nam też, aby tą imprezą bardziej zainteresowało się miasto. Aby uwierzyło, że to jest międzynarodowa promocja Szczecina”.
Głównym organizatorem Herring Szczecin zostało Biuro Promocji Żeglugi Morskiej Bliskiego Zasięgu. Jego prezesem był wówczas dr Adolf Wysocki (od 2006 roku Sekretarz Generalny Związku Armatorów Polskich).
– Postanowiliśmy, że 10 procent wartości każdego zaproszenia będzie przekazywane na dwie fundacje: Pro Publico Mare (powołana przez PŻM) i Ludziom Morza (działa przy Euroafrica Linie Żeglugowe). Zamiast statuetek Złotych i Srebrnych Śledzi wprowadzona została nagroda Laur Bałtyku przyznawana dla wybitnej osobowości związanej z gospodarką morską. W kolejnych latach dołączyły nagrody: Bursztynowy Laur Bałtyku i Specjalny Laur Bałtyku, którymi honorowane są przedsiębiorstwa i instytucje.
Otwarcia i powitania gości Herring Szczecin 2006 dokonał Ryszard Karger , żeglugowiec, były wieloletni dyrektor PŻM. Gościom spodobał się nowy wystrój sali, replika żaglowca, okrągłe stoły, profesjonalna obsługa, bogate menu z potrawami ze śledzi i daniami kuchni polskiej.
Rok 2007 okazał się przełomowy. Po raz pierwszy Honorowy Patronat nad imprezą objął prezydent Szczecina Piotr Krzystek. W południe spotkał się z przedstawicielami uczestników Herring Szczecin. Od tamtego czasu prezydent co roku obejmuje Honorowy Patronat i zaprasza do siebie przedstawicieli morskiej branży. Po raz pierwszy wręczono Laur Bałtyku. Otrzymał go Robert Krupowicz, ówczesny wojewoda zachodniopomorski.
Od 2008 roku znakomite menu i obsługę zapewnia szczeciński hotel Radisson Blu. Jego cukiernia każdego roku przygotowuje okazały tort. Każdy z nich to dzieło sztuki cukiernictwa. Zanim zostanie uroczyście pokrojony, zawsze jest dokładnie obfotografowany przez gości. Torty zazwyczaj fundują firmy obchodzące jubileusze. Stąd w dekoracjach są charakterystyczne dla nich elementy. W 2011 roku tort miał kształt statku. Fundatorem była PŻM obchodząca jubileusz 60-lecia istnienia.
W roku 2010 Herring Szczecin odbywał się w ramach obchodów Europejskiego Dnia Morza. W Szczecinie odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa Transport Morski.
Od roku 2011 w dzień po biesiadzie rozgrywany jest w Binowie turniej golfa Herring Szczecin Golf Cup.
Od paru lat ilość uczestników morskiej biesiady oscyluje w granicach dwóch tysięcy. Na taką pozwala wielkość sali MTS. Uczestnicy powtarzają, że jest to ilość idealna. „Bez trudu można się znaleźć, spotkać tych, na których nam zależy, spokojnie porozmawiać”.
&&&&&
Śledź w nazwie morskiej biesiady, śledziowe smakołyki na stołach, to nie przypadek, a nawiązanie do śledziowych tradycji Szczecina. Przez wieki Szczecin słynął z handlu śledziami. Na śledziach wyrosły fortuny kupców i bogactwo miasta. Hanzeatyckie porzekadło głosiło: „Szczecin jest miastem handlarzy ryb, Lubeka – miastem kupców, Kolonia handluje winem, a Gdańsk to zbożowy spichlerz”. Kupcy rybni mieli w Szczecinie swoją patronkę. Zachowała się XVII-wieczna figura Madonny ze Śledziami. Znajduje się w Kaplicy Portowców w katedrze św. Jakuba. Tradycja handlu rybami przetrwała do XX wieku. Jeszcze w latach 30. Szczecin był największym w Niemczech śledziowym eksporterem. Rocznie ekspediowano tysiące beczek solonych śledzi. Szczecin powojenny lat 60., 70. a nawet 80. też słynął ze śledzi. A szczególnie ze śledziowych przetworów, które powstawały w zakładzie przy ul. Dębogórskiej. Prawdziwym hitem był śledź korzenny pakowany próżniowo w folię. Taką technologię pakowania zastosowano po raz pierwszy właśnie w Szczecinie i to w latach 70. zeszłego wieku. Dziś po produkcji śledziowych przysmaków na skalę przemysłową zostały tylko wspomnienia. Ale śledziowy duch nie zaginął…
Może z tęsknoty za dawną śledziową potęgą, a może ze świadomości, że właśnie śledź jest najbardziej wartościową rybą, działa w Szczecinie od ponad dekady Klub Śledziożerców. To nieformalna, męska grupa smakoszy, która regularnie spotyka się na śledziowych ucztach. Ponieważ jestem fanką śledzi, więc któregoś roku dostąpiłam zaszczytu uczestniczenia w Biesiadzie Śledziożerców. Moje zdumienie połączone z zachwytem podniebienia nie miało granic. Bo okazało się, że panowie ze śledzi świeżych, solonych czy wędzonych potrafią zrobić wszystko. Były śledziowe faworki, śledziowy torcik i keks. Były śledzie w najróżniejszych marynatach i sosach, a także w ostrej czekoladzie. Śledziożercy obiecują podzielić się swoimi przepisami i wydać książkę.
A póki co, to właśnie szczecinianin, Maciej Krzeptowski jest autorem najlepszej książki o śledziach. Zatytułował ją „Zasolony król”. Powtarza, że śledź jest rybą królewską i tak powinien być traktowany. A Szczecin powinien wprowadzić święto śledzia.
KRYSTYNA POHL

Skomentuj artykuł