Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Najgorszy sztorm 2014

21- oceanJednym z najgorszych sztormów ubiegłego, 2014 roku, był ten, który szalał w lutym na Zatoce Biskajskiej i w okolicach Wysp Brytyjskich. Kapitan jednego ze statków, będącego wówczas na „biskajach” opowiadał, że w jego długoletniej karierze morskiej nie widział jeszcze tak piekielnych fal. Jego zdaniem warunki pogodowe na tym akwenie były najgorsze od 27 lat.
Na tej samej Zatoce Biskajskiej znalazł się w tym czasie m.in. kontenerowiec „Svendborg Maersk” (8,160 teu). W potężnym sztormie zgubił on 520 kontenery, które potem wędrowały po szlaku żeglugowym stwarzając ogromne zagrożenie dla innych statków. Część z nich wyrzuciło morze na wybrzeża francuskie i kornwalijskie – wielu nigdy nie odnaleziono.
Z kolei w Kanale la Manche był wówczas cruiser „Marco Polo”, z 735 pasażerami i 349 członkami załogi na pokładzie. Część z gości jadła właśnie posiłek w Restauracji Waldorf, gdy przez okna statku, do wnętrza wdarła się ogromna fala. Z powodu odniesionych obrażeń zmarł jeden z podróżujących emerytów – James Swinstead.
Dochodzenie, jakie w następstwie zdarzenia przeprowadziła Administracja Wysp Bahama (cruiser pływa pod tą flagą) ustaliło, że w krytycznym momencie w „Marco Polo” uderzyła fala o wysokości co najmniej 18 metrów. Początkowo uznano, że była to tzw. fala monstrualna, która jest częstą bohaterką marynarskich legend i opowieści. Później okazało się jednak, że była to „zwykła” sztormowa fala o niespotykanej wielkości, a cały wypadek był splotem nieszczęśliwych okoliczności. W ocenie inspektorów zachowanie kapitana było w sytuacji zagrożenia wysoce profesjonalne a jedynym uchybieniem, jakie stwierdzono, był fakt niedostatecznej informacji statku o warunkach pogodowych na szlaku podróży.
Przypomnijmy, że fale monstrualne (zwane też wyjątkowymi lub fenomenalnymi) to rzadkie zjawisko powstające w skutek nałożenia się energii kinetycznej kilku fal na siebie. Nie należy mylić ich z tsunami.
Fale monstrualne w całej historii żeglugi zatopiły tysiące statków a jednym z ostatnich tragicznych skutków ich oddziaływania była katastrofa brytyjskiego masowca „Derbyshire” w 1980 roku. Statek płynął wówczas z Vancouver z ładunkiem rudy żelaza do Japonii. W okolicach Tajwanu, podczas tajfunu, w jednostkę uderzyły tak potężne fale, że w jednej chwili zerwały kilka luk ładowni i błyskawicznie zatopiły statek. Kapitan nie zdążył nawet nadać sygnału SOS. W katastrofie zginęła cała załoga oraz dwie żony towarzyszące marynarzom. Wrak „Derbyshire” odnaleziono dopiero dwadzieścia lat później – za pośrednictwem batyskafów – na głębokości ponad czterech tysięcy metrów. Ze zniszczeń wynikało, że przyczyną tragedii była właśnie fala monstrualna.
Jeśli chodzi o najgorsze sztormy ostatnich kilku dekad, warto też przypomnieć o kataklizmie, który szalał na Atlantyku na przełomie października i listopada 1991 roku. Przez meteorologów uznany on został za doskonały (perfect storm), ponieważ powstał z połączenia trzech zjawisk meteorologicznych: huraganu „Grace”, który powoli „umierał” nad Atlantykiem, nowo rozwijającego się sztormu i frontu atmosferycznego znad obszaru Wielkich Jezior Amerykańskich. Energia z frontu i nowego sztormu spowodowała, że „umierający” huragan „odrodził się”, stając się nowym huraganem o niespotykanej sile. W czasie sztormu, w różnych częściach Oceanu Atlantyckiego zginęło wówczas kilkunastu marynarzy, w tym sześciu z kutra rybackiego „Andrea Gail”. Ich historia została przedstawiona w słynnej produkcji hoolywodzkiej – „Perfect Storm”.

Skomentuj artykuł