Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Narkotykowa kontrabanda

18-rotterdam-portNiedawno w holenderskim porcie Rotterdam odnaleziono ogromny przemyt kokainy. W transporcie manioku ukrytych było aż 3500 kilogramów tego narkotyku o czarnorynkowej wartości ok. 120 milionów euro.Kokaina ukryta była w ponad trzech tysiącach oddzielnych paczek ukrytych w paletach z maniokiem. Chociaż w związku z akcją nie dokonano żadnych aresztowań, jednak zdaniem policji, po przechwyceniu tak znaczących ilości narkotyków zniszczono dużą europejską siatkę przerzutową.
Jak uważają celnicy i służby antynarkotykowe, Rotterdam stał się obecnie najważniejszym punktem przerzutowym narkotyków przybywających tu z Ameryki Południowej i Azji i następnie rozprowadzanych po całej Europie. Dla baronów narkotykowych kuszącym jest powszechnie znany fakt, że pod kątem obecności narkotyków, sprawdza się jedynie 50 tysięcy kontenerów z 11 milionów, jakie rocznie przypływają do tego portu. Szacuje się, że aż 25-50 proc. kokainy obecnej na rynku europejskim dociera na nasz kontynent właśnie przez Rotterdam.
Tymczasem jeszcze do niedawna, głównym europejskim „hubem przeładunkowym” narkotyków była Antwerpia. Sytuacja zmieniła się w 2013 roku kiedy to w Antwerpii odnaleziono 4800 kilogramów kokainy, natomiast w Rotterdamie już 10 ton.
Historycznie, największym jednorazowym ujawnionym ładunkiem narkotyków w porcie rotterdamskim był ten, odkryty przez służby w 2005 roku. W ogromnym zwoju stalowej liny, przywiezionym na jednym ze statków, odnaleziono wówczas 4200 kilogramów kokainy. W czasie tamtejszej akcji pościgowej aresztowano jedenastu mężczyzn i dwie kobiety, a jeden z zatrzymanych, 45-letni Kolumbijczyk zginał podczas ucieczki, kiedy próbował wyskoczyć przez okno ze swojego mieszkania w Amsterdamie.
Kryminolog Damian Zaitech z Uniwersytetu w Utrechcie uważa, że holenderskie służby antynarkotykowe wciąż za mało uwagi poświęcają temu, co przypływa do Rotterdamu, zwłaszcza w kontenerach. Zamiast tego koncentrują się na amsterdamskim lotnisku Schiphol, gdzie dokonuje się szczegółowych kontroli stu procent obywateli przylatujących z takich kierunków jak Holenderskie Antyle, Curacao, Wenezuela czy Surinam, czyli państw i miast tworzących tzw. szlak kokainowy. Kontrole te są na tyle skuteczne, że w ostatnich latach przemyt narkotyków via Schipol spadła o 33 proc. Problem w tym – uważa Zaitech, że drogą lotniczą do Holandii przybywa zaledwie ok. 5 proc. narkotyków. Natomiast zdecydowana większość kontrabandy przypływa tu statkami.
Z ciekawostek związanych z ujawnionymi próbami przemytu narkotyków przez Schiphol warto przypomnieć incydent z 2002 roku, kiedy to na lotnisku w Amsterdamie wylądował rejsowy samolot z Curacao, z holenderską książęcą parą Willema Alexandra oraz jego żony Maximy. Na pokładzie ujawniono wówczas aż 99 szmuglerów kokainy, przekonanych, że lecąc w książęcym towarzystwie, nie będą oni poddani żadnej kontroli.
Kokaina dociera do Europy nie tylko przez porty Beneluxu. Niedawno w brytyjskim Portsmouth znaleziono ładunek 300 kilogramów kokainy ukrytej w transporcie bananów. Statek „Star Stratos”, który przywiózł narkotyki swój port załadunku miał w Kolumbii.
Z kolei, we wrześniu 2014 roku, około 300 mil morskich od wybrzeży Irlandii władze celne – po uzyskanej informacji – zatrzymały jacht „Makayabella”. Na jego pokładzie odnaleziono aż tonę kokainy. W związku ze sprawą aresztowano czterech Brytyjczyków.

Skomentuj artykuł