Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Offshory wciąż na dnie

OffshoreZ opublikowanego niedawno raportu amerykańskiego biura analiz AlixPartners wynika, że zdecydowana większość armatorów statków offshorowych typu OSV (Offshore Service Vessel) jest już tak „spłukanych”, że – pomimo stopniowej poprawy rynku – w ciągu następnych 12 miesięcy czeka ich bankructwo. Tezę taką AlixPartners postawił po przeanalizowaniu sytuacji finansowej 38 kompanii żeglugowych różnej wielkości, których działalności opiera się na flocie OSV. Zdaniem biura, w ciągu roku, ze wspomnianej puli upadłość ogłosi aż 34 firm.

Zdaniem Amerykanów, wszystkie dotychczasowe kroki, jakie podjęli armatorzy offshorów, jak finansowe restrukturyzacje czy połączenie się w większe organizmy, są dalece niewystarczające. Przy obecnych stawkach – znacznie lepszych niż w ostatnich trzech latach – statki typu OSV pracują „na zero” lub z minimalnym zyskiem, ale konkurencja na rynku spowodowana nadpodażą tonażu jest tak duża, że bardzo rzadko armatorowi udaje się zatrudnić całą swoją flotę.

Warto zauważyć, że lipcu 2018 na świecie czynnych było 474 morskich platform wiertniczych (to z ich pracą najczęściej związana jest eksploatacja jednostek typu OSV). Było to jednak o jedną trzecią mniej niż w 2014 roku, czyli w ostatnim dobrym roku dla branży paliwowej przed kryzysem. Jak twierdzą analitycy, na rynku paliwowym zaszły w tym czasie spore zmiany o charakterze trwałym (zwiększenie wydobycia ropy z lądowych złóż łupkowych, wzrost znaczenia LNG jako paliwa itd.), a zatem marne są szanse, aby nastąpił jakiś spektakularny powrót do instalowania nowych platform.

Tymczasem znakomite dla nafciarzy pierwsze lata drugiej dekady XXI wieku  spowodowały ogromną ilość kontraktów stoczniowych na budowę jednostek typu offshore. W konsekwencji, jak wylicza AlixPartners, na rynku OSV jest obecnie aż o 1150 statków za dużo, w stosunku do potrzeb. Około 900 z tych jednostek ma 15 lat i więcej, więc przy dużym wysypie nowych, oszczędnych i ekologicznych statków ze stoczni, nie mają one większych szans na zatrudnienie.

Rozwiązaniem byłoby szybkie zezłomowanie tych nadwyżek tonażowych. Problemem jest tu jednak sama struktura rynku armatorskiego OSV, gdzie ok. 30 proc. floty eksploatowana jest przez największych graczy, natomiast pozostałe 70 proc. operowane jest przez ok. 400 mniejszych armatorów, dla których pozbycie się dwóch czy trzech statków oznacza de facto zamknięcie interesu.

Zdaniem AlixPartners, w najbliższych latach na rynku jednostek offshorowych będziemy obserwować dalszą konsolidację armatorów i cięcie kosztów poprzez efekt synergii. „Trudne i bolesne działania są konieczne, aby armatorzy stali się bardziej konkurencyjni kosztowo, a dalsza restrukturyzacja finansowa może stworzyć grupę silnych światowych kompanii, którym nie tylko uda się przetrwać obecny kryzys, ale nawet dobrze prosperować w momencie, gdy rynkowa sytuacja sektora ulegnie poprawie” – napisano w raporcie AlixPartners.

Gazeta „Trade Winds” zrobiła ostatnio ciekawe zestawienie zadłużenia norweskich firm offshorowych notowanych na giełdzie w Oslo (stąd dostępne wyniki finansowe). Ze statystki tej wynika, iż armatorzy ci posiadają łącznie 297 statków typu OSV, natomiast ich łączne zadłużenie wynosi 8,6 miliarda dolarów. Każdy zatem z norweskich statków typu offshore obciążony jest średnim długiem 29,1 miliona dolarów. W pierwszej trójce znajdują się : Solstad Farstad (141 statków) z zadłużeniem 3,8 mld dolarów, DOF (67 statków) z zadłużeniem 3,0 mld dolarów oraz Siem Offshore (41 statków) z zadłużeniem 1,1 mld dolarów. Ta ostatnia kompania zrezygnowała niedawno z realizacji kontraktu na budowę jednostek w Remontowej Shipbuliding.

Skomentuj artykuł