Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Pamiątka z polskiego wraku

Brytyjska Agencja Morska i Straży Wybrzeża (MCA) poinformowała o możliwości przekazania polskim muzealnikom tablicy ze znakiem armatorskim, z wraku przedwojennego parowca s/s „Cieszyn”. Statek ten został zatopiony przez niemieckie samoloty w marcu 1941 roku.

S/s „Cieszyn”  (bliźniaczy statek do przedstawionego na zdjęciu s/s Śląsk) został wybudowany w duńskiej stoczni Nakskov w 1932 roku na zlecenie przedwojennego armatora – Żegluga Polska (nie mylić ze współczesną Żeglugą Polską S.A., która powstała w 1982 roku). Parowiec do czasów wojny pływał na wodach europejskich głównie do Finlandii i Belgii (linia zachodnioeuropejska do Antwerpii). Niestety, był statkiem pechowym i do czasu wybuchu wojny kilkukrotnie uczestniczył w wypadkach morskich, m.in. dwukrotnie wszedł na skały : w kwietniu 1932 roku przy bałtyckiej wyspie Uto oraz w lutym 1934 roku w okolicach fińskiego portu Ronskar.

Po wybuchu wojny zarząd Żeglugi Polskiej przeniósł się do Londynu i stamtąd – poprzez spółkę PSAL – nadzorował eksploatację ewakuowanej floty. S/s „Cieszyn” 1 września 1939 roku przebywał w Antwerpii i aż do 1940 roku był wykorzystywany do przewozu brytyjskiego węgla. W maju 1940 roku, wraz z całą flotą Żeglugi Polskiej został oddany do dyspozycji Francuskiej Misji Handlowej. 22 czerwca 1940 roku, w chwili kapitulacji Francji, s/s „Cieszyn” znajdował się w porcie rzecznym Kaolack w ówczesnej Francuskiej Afryce Zachodniej. 9 sierpnia 1940 r. po brawurowej akcji kapitana Hilarego Mikosza, statek uwolnił się z internowania i uciekł do brytyjskiego portu Bathurst w Gambii. W kolejnych miesiącach wojny służył więc Brytyjczykom.

20 marca 1941 roku s/s „Cieszyn”, nie konwojowany, wyszedł z portu w Falmouth w podróż do Glasgow, gdzie miał spotkać się z konwojem. Niestety, jeszcze tego samego dnia wieczorem został zatopiony przez dwa niemieckie bombowce u wybrzeży Kornwalii. Załoga ewakuowała się w szalupie.

S/s „Cieszyn” jako „Bielsk” był głównym bohaterem znanej książki Arkadego Fiedlera „Dziękuję ci kapitanie”. Wrak parowca wciąż znajduje się u wybrzeży Kornwalii na głębokości ok. 70 metrów.

Strona brytyjska chce obecnie przekazać płytę wydobytą z wraku z widocznym znakiem armatorskim Żeglugi Polskiej. W zamian oczekuje „znaleźnego”, którego wartość byłaby ustalona przez niezależnego eksperta, na podstawie wartości samego znaleziska. Być może sprawą zainteresuje się Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku.

Skomentuj artykuł