Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Przez ponad rok na otwartym oceanie

Jose AlvarengaNiedawno światowe media obiegła sensacyjna informacja o odnalezieniu na jednym z atolów archipelagu Wysp Marshalla wycieńczonego rozbitka. 37-letni Jose Salvador Alvarenga wypłynął z meksykańskiej wioski Costa Azul na siedmiometrowej plastikowej łodzi na połów rekinów. Towarzyszył mu 15-letni Ezequiel Cordova. Z powodu gwałtownego pogorszenia pogody i wiatru, zostali zepchnięci w głąb Pacyfiku. Silny tamtejszy prąd zniósł łódź Alvarengi aż na oddalone o 6200 mil morskich Wyspy Marshalla. Rozbitek dryfował na otwartym oceanie przez trzynaście miesięcy.

      Jak wspomina Alvarenga : „Właśnie zabiłem morskiego ptaka, kiedy na horyzoncie zobaczyłem drzewa. Zmorzył mnie jednak sen. Kiedy się obudziłem usłyszałem pianie koguta i zobaczyłem niewielką chatę. Jakieś dwie miejscowe kobiety biegły do mnie, krzycząc. Nie miałem na sobie żadnego ubrania. Tylko bieliznę, która była w strzępach”.

MARSHALLS-MEXICO-SALVADOR-SURVIVAL-TRANSPORTJose Salvador Alvarenga nie wiedział, że dopłynął do wyspy Ebon w archipelagu Wysp Marshalla. Nie wiedział, jaki jest dzień i jak długo przebywał na morzu. Wycieńczonego rozbitka przewieziono do szpitala w stolicy Majuro. Tam właśnie zaskoczonym mieszkańcom opowiedział o swoich przeżyciach z ostatniego roku.

       Jak udało mu się przeżyć przez ponad rok na otwartym oceanie ? Alvarenga twierdzi, że żywił się rybami oraz mięsem morskich ptaków i żółwi. Pił ich krew oraz własny mocz. Po czterech miesiącach tułaczki zmarł jego towarzysz. Po prostu stracił on nadzieję na przeżycie i przestał walczyć. W tym momencie także i Alvarenga chciał odebrać sobie życie, ale jak wspomina „pomyślałem wtedy o Bogu i bardzo się przestraszyłem”.

      Na zdjęciach rozbitek nie wygląda na to, że przez ponad rok walczył o przeżycie. Dlatego też wiele osób powątpiewa w jego historię. Lekarze jednak potwierdzają, że organizm meksykańskiego rybaka jest mocno wycieńczony i odwodniony a pucułowaty wygląd może świadczyć o uszkodzonej wątrobie. Rozbitek ma wychudzone nogi i kłopoty z chodzeniem. W jego łodzi rzeczywiście znaleziono resztki po zjedzonych ptakach i żółwiach. Wersję Alvarengi potwierdzają też rybacy z jego rodzinnej Costa Azul i służby ratownicze, które w grudniu 2012 roku bezskutecznie poszukiwały zaginionej na morzu łodzi. Wreszcie opis samej łodzi, która dotarła do Wysp Marshalla zgadza się z opisem tej, którą pamiętają rybacy z Costa Azul.

Trasa dryfuA jako, że sprawa nabrała rozgłosu światowego wypowiedzieli się także naukowcy. Erik van Sebille, oceanograf z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii uważa, że istnieje duża szansa, by obiekt dryfujący z wybrzeża meksykańskiego dotarł po 13 miesiącach do Wysp Marshalla. Jest to bowiem zgodne z istniejącymi na Pacyfiku prądami. Prof. Jeya Henry z Oxford Brooks University, specjalista z dziedziny żywienia, potwierdza z kolei fakt, iż możliwym jest przeżycie przez ponad rok spożywając jedynie surowe mięso ryb i ptaków.

      Po stronie niedowiarków są za to specjaliści od technik przetrwania. Jeden z nich, James Mandeville, uważa, że historia Alvarengi jest całkowicie zmyślona. Jego zdaniem człowiek nie byłby w stanie przeżyć tak długo pijąc krew ptaków i własny mocz, ponieważ już w krótkim czasie groziłoby to uszkodzeniem nerek i wątroby. Poza tym, przy temperaturze panującej w tej części Pacyfiku, rozbitek musiałby pić przynajmniej 2-3 litry wody dziennie.

     Jeśli jednak historia Jose Salvadora Alvarengi jest prawdziwa, zostałby on wpisany do księgi rekordów Guinessa.

     Rozbitkiem, którego do tej pory uważa się za rekordzistę, jeśli chodzi o ilość dni spędzonych na oceanie jest Chińczyk Poon Lim. W czasie II wojny światowej był on stewardem na brytyjskim statku handlowym s/s Ben Lomond. Jednostka została zatopiona przez U-boota U-172, na Atlantyku około 750 mil od ujścia Amazonki. Z liczącej 55 osób załogi uratowano 11 marynarzy, jednak Poon Lim nie został zauważony przez ratowników. Po spędzeniu dwóch godzin w wodzie znalazł on drewnianą tratwę, a w niej niewielkie ilości żywności i wody pitnej. Poon Lim dryfował samotnie po oceanie przez 133 dni, aż wreszcie został wypatrzony przez rybaków z brazylijskiego kutra. Podczas swojej tułaczki stracił 9 kilogramów wagi, ale był cały i zdrowy.

    Współcześnie było kilka zdarzeń zagubienia na morzu przez rekordowy czas. W 1989 roku czteroosobowa załoga trimaranu Rose Noelle dryfowała na  Pacyfiku, na wschód od wybrzeży Nowej Zelandii, na przewróconym jachcie przez 119 dni. Zupełnie niedawno, w 2006 roku, trzech meksykańskich rybaków, po utracie kontroli nad kutrem, zostało uniesionych przez prąd w głąb Pacyfiku i spędzili na nim 9 miesięcy. Zostali odnalezieni przez azjatyckich rybaków w odległości 5500 mil morskich od wybrzeży Meksyku.

     Najbardziej dramatycznym jest jednak przypadek małżeństwa Maurice i Maralyn Bailey. W czerwcu 1972 roku brytyjskie małżeństwo rozpoczęło swoją pierwszą wyprawę morską do Nowej Zelandii. Będąc już na Pacyfiku, po zderzeniu z wielorybem, ich jacht zatonął, więc musieli się schronić na tratwie ratunkowej i małym pontonie. Na oceanie, walcząc po przeżycie spędzili 117 dni. Po uratowaniu opisali swoją niesamowitą przygodę.

Skomentuj artykuł