Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Richard Konkolski w Szczecinie

R. Konkolski i jego drewniany domekNa kilka dni przyjechał do Szczecina znany czeski  żeglarz Richard Konkolski. Szczecin przez prawie trzy dekady był jego domem. Przyjechał tu z Czechosłowacji w roku 1963, aby być blisko morza i uprawiać żeglarstwo morskie. Miał dwadzieścia lat.  Nauczył się języka polskiego.  Dużo pływał, uzyskał patent kapitana jachtowego.  Mieszkał na przystani żeglarskiej Pogoń w drewnianym domku, który zbudował ze szwagrem Vladimirem Mekysem.

W roku 1971 roku wybudował mały jacht Nike (7,7 m długości, 2,3 m szerokości) i  postanowił wystartować  w transatlantyckich regatach samotnych żeglarzy OSTAR `72.  Z dramatycznymi przygodami dotarł na metę. A potem tym malutkim jachtem wyruszył w samotny rejs dookoła świata. Ukończył go w roku 1973. Zrealizował swoje  wielkie marzenie.  Gdy wrócił do Szczecina, na Wałach Chrobrego tłum szczecinian witał go jak bohatera.

W cztery lata później ponownie wystartował w transatlantyckich regatach żeglarzy samotników.  Zajął drugie miejsce.  W roku 1979 w Szczecińskiej Stoczni Jachtowej  zbudował jacht Nike II. Wystartował na nim w regatach samotników OSTAR`80. Zdobył czwarte miejsce. W czasie stanu wojennego (w 1982 roku) na tym jachcie z żoną i synem opuścił Polskę. Popłynął do USA, tam poprosił o azyl. Zamieszkał w Newport i nadal uprawiał żeglarstwo. Dwukrotnie brał udział w regatach samotnych żeglarzy dookoła świata (BOC Challenge). Ukończył je na bardzo dobrych pozycjach bijąc pięć światowych rekordów. Należy do grona nielicznych żeglarzy, którzy trzykrotnie, samotnie opłynęli świat.

Doceniono jego osiągnięcia żeglarskie. Trzy państwa czterokrotnie przyznały Konkolskiemu tytuł Żeglarza Roku. Polska w roku 1975, Czechosłowacja w latach 1975 i 1976, RFN w roku 1983. W cztery lata później otrzymał wyróżnienie od prezydenta USA Ronalda Reagana. W roku 1999 dziennikarze uznali go za sportowca stulecia.

„…Twardy Richard. Wielki żeglarz z tych największych. Czechosłowak, ale Polak z powołania,  jako że w Pradze morza nie mają…” – tak napisał o nim Andrzej Urbańczyk, żeglarz o światowej sławie.

Konkolski już od lat nie żegluje. Z USA przeniósł się do Czech.  Jego pasją stało się pisanie książek i produkowanie filmów. Niektóre zaprezentował na spotkaniu z żeglarzami w Jacht Klubie AZS.

– Przyjazd do Szczecina, to taka sentymentalna podróż, bo człowiek na starość staje się sentymentalny – przyznał. – Chcę spotkać się z przyjaciółmi,  zobaczyć dawne miejsca i miasto, w którym mieszkałem prawie dwie dekady. Jestem tu po raz pierwszy od 36 lat. Nie przypuszczałem, że ta podróż dostarczy mi aż tylu wzruszeń. Mimo upływu tylu lat spotkałem wiele osób, które mnie pamiętają. Rozmowom, wspomnieniom nie było końca, jak chociażby ze Sławkiem Rogalą, znanym żaglomistrzem.

Był zachwycony gościnnością Aleksandry i Andrzeja Kocewiczów i rejsem ich jachtem Olander.  Gdy przepływał wzdłuż Wałów Chrobrego miał łzy w oczach. Przypomniał sobie serdeczne powitanie jakie zgotowali mu szczecinianie po powrocie z rejsu dookoła globu. W Świnoujściu odwiedził przystań Cztery Wiatry, gdzie czasem się zatrzymywał. Na przystani Pogoń obejrzał drewniany domek, który kiedyś zbudował i w którym mieszkał. Nic się nie zmienił. Uwiecznił go na pamiątkowym zdjęciu.

Krystyna Pohl

 

 

Skomentuj artykuł