Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Statkiem do Kaliningradu

Cruiser rzeczny Johannes BrahmsJacek Trojanowski, pracownik naukowy Akademii Morskiej w Szczecinie,  od czerwca będzie dowodził luksusowym  statkiem rzecznym „Johannes Brahms”. Podobnie jak w ubiegłorocznym sezonie letnim będzie woził turystów z Gdańska do Kaliningradu. Okrężny rejs trwa tydzień i obfituje w liczne turystyczne atrakcje.

          Rok temu wśród pasażerów byli Niemcy, Anglicy,  Szwajcarzy, a nawet Australijka. Jest fotografem amatorem. Przyleciała specjalnie do Polski, bo wyczytała, że w okolicach Elbląga  może spotkać orła bielika. A sfotografowanie tego ptaka było jej marzeniem.  Marzenie zrealizowała. Dla Niemców, którzy stanowili większość spośród 80 pasażerów statku, była to podróż sentymentalna.  Kaliningrad  (przed wojną  Konigsberg) to miasto ich dzieciństwa.

         Pasażerami opiekowała się 24-osobowa, międzynarodowa  załoga. Jej członkowie pochodzili z aż dziewięciu krajów, ale wszyscy musieli znać język angielski i niemiecki. Dobrze widziana jest też znajomość języka rosyjskiego.

           Od lat pasją, nie tylko zawodową, Jacka Trojanowskiego jest żegluga śródlądowa, szczególnie pasażerska. Ma wszelkie niezbędne uprawnienia, wymagane międzynarodowe certyfikaty. A po trzecim zawinięciu do Kaliningradu dostał kolejne.  Jest to zwolnienie z obowiązkowego pilotażu. Może wchodzić i wychodzić z tego portu bez pilota.

                Trojanowski znakomicie przygotował się do tych rejsów także od strony turystycznej. W Internecie wynalazł mnóstwo fotografii przedwojennego Kaliningradu, zdobył książki, przewodniki, foldery. Dzięki temu, biegle znając angielski, rosyjski i niemiecki, mógł odpowiadać na wiele pytań pasażerów.

          Rejsy na pokładzie statku „Johannes Brahms”  zaczynały się w soboty. Z Gdańska rzeką Szkarpawą  płynęli na Zalew Wiślany do Tolkmicka. Tam czekały autokary i zabierały turystów na zwiedzanie  Fromborka. Potem płynęli do Kaliningradu.  Samo miasto jest niezbyt ciekawe, pełne szarych blokowisk. Największą atrakcją i magnesem przyciągającym turystów  jest Muzeum Bursztynu. W swoich zbiorach posiada ono aż sześć tysięcy bursztynowych eksponatów. Niewielki fragment tej imponującej kolekcji mogliśmy w ubiegłym roku oglądać w Szczecinie.

                Obwód Kaliningradzki ma najzasobniejsze na świecie   złoża bursztynu (ponad 90 procent światowego wydobycia). Ma też piękne bursztynowe wyroby, biżuterię, ozdobne przedmioty. Kupił je niemalże każdy uczestnik wycieczki, potem na statku było wielkie oglądanie i przymierzanie.

          Atrakcją dla turystów był też koncert muzyki starocerkiewnej  w odnowionej cerkwi oraz wyprawa na mierzeję Kosa Kurska.  Słynie ona z  bardzo wysokich, wędrujących wydm, które można oglądać ze specjalnych wieżyczek obserwacyjnych. Jest tam też punkt obrączkowania ptaków. Turyści mogą obserwować pracę ornitologów, słuchać ich opowieści o ciekawych gatunkach ptaków.

            Natomiast w kaliningradzkim porcie można czasem spotkać ciekawe jednostki. Tam m.in. cumuje „Kruzensztern”, drugi co do wielkości żaglowiec świata. Tam też czasem stoi przy nabrzeżu statek badawczy „Akademik Mstislaw Kiełdysz”. Sama nazwa początkowo nic nie mówi, ale gdy się doda, że ten statek „zagrał” w filmie „Titanic” (pierwsze sceny), to już wszyscy wiedzą o co chodzi (no bo kto nie oglądał  tego filmu). I oczywiście wszyscy chcą mieć jego zdjęcie.

          W drodze powrotnej do Gdańska statek „Johannes Brahms” zatrzymuje się w Elblągu. Pasażerowie są zachwyceni urodą miasta, mówią o nim „to prawdziwa perełka”. Zachwyt wzbudza też Malbork, do którego jadą autokarem na wycieczkę. – Nie mogli się nadziwić, że mamy takie wspaniałe miasta, zabytki, a w ogóle ich nie reklamujemy – mówi Trojanowski. – Parę osób zapowiedziało, że przyjadą raz jeszcze do Elbląga i Malborka.

         Ogromne wrażenie robi też Gdańsk. Tak wielkie, że wielu uczestników wycieczki, po opuszczeniu statku,  na  kolejny tydzień zostaje w Gdańsku.  

             - Te rejsy były fantastycznym doświadczeniem  i niezwykłą przygodą – przyznaje Jacek Trojanowski. – Marzy mi się, by w przyszłości wykorzystując rzeki i kanały można było popłynąć pasażerskim statkiem z Berlina do Kaliningradu.

              Ale zanim to nastąpi armator zaproponował kapitanowi Trojanowskiemu, aby w tegorocznym sezonie letnim ponownie dowodził statkiem „Johannes Brahms”. Pierwszy rejs zaczyna się na początku czerwca i w sumie będzie ich piętnaście.

K. Pohl

 

Skomentuj artykuł