Portal informacyjny dla polskich marynarzy

Super Puma runęła do morza

21-1Sektor specjalistycznych statków typu offshore to jedna z nisz, która w obecnym kryzysie żeglugowym, nie może narzekać na niskie stawki czarterowe. Zapotrzebowanie na tego rodzaju jednostki jest duże, co związane jest z szeregiem inwestycji, jakie prowadzone są na szelfach wód europejskich (farmy wiatrowe, przemysł wydobywczy). Ale pewien wpływ na wysokość obecnych opłat za czarter statków offshorowych miał również wypadek, do jakiego doszło pod koniec sierpnia tego roku w okolicach Wysp Szetlandzkich.

     Helikopter typu Super Puma L2 z dwoma członkami załogi, transportował 16 pracowników platformy wydobywczej „Borgsten Dolphin”. Platforma należy do francuskiego koncernu Total i znajduje się na Morzu Północnym, około 50 mil na wschód od Wysp Szetlandzkich. Kiedy helikopter był już zaledwie dwie mile od lotniska w Sumburgh (Szetlandy), nagle stracił moc i runął do morza. Jak opowiadali później uratowani, wszystko to nastąpiło zupełnie niespodziewanie, a pilot wcześniej nie sygnalizował żadnych problemów technicznych.

21-2Wrak helikoptera został doszczętnie rozbity, ale utrzymywał się na wodzie jeszcze przez dwie godziny. Umożliwiło to wydostanie się czternastu osobom na zewnątrz. Niestety czterej pasażerowie zginęli podczas zderzenia z powierzchnią morza. Dzięki niewielkiej odległości od lądu, pomoc nadeszła błyskawicznie. Rozbitków podjęły helikoptery RAF a w akcji uczestniczyły również jednostki cywilne, znajdujące się w pobliżu katastrofy : prom Nordlink „Hjaltland” oraz kuter rybacki „Gerda Saele”.

      Operator śmigłowców – firma CHC – natychmiast zawiesił loty wszystkich swoich maszyn typu Super Puma. Problem polegał na tym, że model ten stanowi ponad połowę floty 75 helikopterów, z których korzysta morski przemysł górniczy na brytyjskich wodach Morza Północnego. Maszyna ta – obok śmigłowca typu „Sikorski” S-92 – jest także popularna w norweskiej części szelfu. Zawieszenie lotów śmigłowców dotknęło zatem 12 tysięcy osób pracujących na platformach wydobywczych w centralnej i północnej części Morza Północnego. Aby przetransportować ich po standardowej zmianie, liczącej 21 dni, musiano użyć pływających jednostek typu off-shore. Zamiast godziny lotu pracownicy platform musieli przygotować się na podróż liczącą co najmniej 12 godzin. Ale nikt nie narzekał. Jak mówili sami zainteresowani, przerażała ich myśl o wejściu na pokład śmigłowca.

21-3

Takie nastawienie to reakcja na całą serię wypadków z udziałem śmigłowców typu Super Puma. W ubiegłym roku maszyny te dwa razy spadały do morza. W pierwszym z wypadków, który miał miejsce w maju, awarii uległ helikopter z 14 pasażerami i dwoma członkami załogi. Wszystkich uratowano. Podobnie szczęśliwy rezultat miał wypadek z października, kiedy to pracownicy podróżujący z Aberdeen na platformę znajdującą się 86 mil na północny-zachód od Wysp Szetlandzkich, zakończyli swój lot w falach Morza Północnego.

      Ale nie zawsze wypadki kończyły się uratowaniem rozbitków. Obok opisywanego przykładu z sierpnia tego roku, tragiczny okazał się także lot Super Pumy w kwietniu 2009 roku. Wracający z platformy wydobywczej BP Miller śmigłowiec rozbił się o morskie fale a żadnej z osób podróżujących nie udało się wydostać z wraku. Zginęło wówczas 14 pracowników platformy i dwóch członków załogi helikoptera.

        Wypadki śmigłowców transportujących pracowników platform Morza Północnego zdarzały się też w dalszej przeszłości. W 1990 roku sześć osób zginęło we wraku śmigłowca „Sikorski”, wracającego z platformy Brent Spar. Z kolei w wypadku z 1992 roku, w trakcie zaledwie kilkudziesięciometrowej rutynowej podróży z platformy kompanii Shell „Cormorant Alpha” na barkę mieszkalną śmigłowiec runął do morza zabijając 11 osób. Najbardziej tragiczna w skutkach była jednak katastrofa dużego, dwuwirnikowego śmigłowca typu „Chinook” w 1986 roku. Śmigłowiec z trzyosobową załogą transportował wówczas 44 pracowników na platformę wiertniczą kompanii Shell, znajdującą na złożach Brent. Po zaledwie minucie lotu z lotniska Sumburgh na Szetlandach maszyna spadła do morza. Zginęło aż 45 ludzi.

       Jak mówią statystyki, od 1976 roku, w poszczególnych wypadkach śmigłowców transportujących pracowników platform wydobywczych Morza Północnego, zginęło prawie sto osób. W większości przypadków przyczyną okazały się usterki techniczne maszyn, jednak w 1996 roku jeden ze śmigłowców został strącony przez piorun.

      Po ostatnim wypadku Super Pumy pracownicy przemysłu offshorowego zaapelowali do swoich szefów o umożliwienie im transportu statkami. Jego minusem jest znacznie dłuższy czas podróży i duża zależność od warunków atmosferycznych. Ewidentny plus to bezpieczniejszy powrót do domu.

Skomentuj artykuł